Wydarzenia Archiwalne



Diecezjalne obchody Światowego Dnia Chorego

„Abyście sami widzieli sens cierpienia…”

Ojciec Święty, Jan Paweł II, ogłosił przypadające 11 lutego wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, jako Światowy Dzień Chorego. Diecezjalne obchody Światowego Dnia Chorego miały miejsce w parafii pw. św. Antoniego na toruńskich Wrzosach. Uroczystości rozpoczęły się o godz. 1500 Koronką do Miłosierdzia Bożego. Modlitwę poprowadził ks. kan. Jan Ropel – diecezjalny duszpasterz Służby Zdrowia. O godz. 1515 rozpoczęła się Msza św., której przewodniczył Biskup Toruński Andrzej Suski, zaś współkoncelebransami byli specjalnie przybyli na uroczystość księża – kapelani toruńskich szpitali oraz proboszcz miejsca, ks. Wojciech Miszewski, który przywitał wszystkich obecnych. Słowa powitania w imieniu obecnych na uroczystości mieszkańców Domu Pomocy Społecznej wypowiedział także p. dyrektor dr Andrzej Kobyłecki.

Zgromadzeni w świątyni chorzy, pracownicy Służby Zdrowia oraz wszyscy mający w jakikolwiek sposób kontakt z ludźmi cierpiącymi wysłuchali homilii wygłoszonej przez ks. bp. Andrzeja. Słowa te głęboko zapadły w serca wiernych, bowiem w prosty i szczery sposób ukazywały sytuację osób chorych oraz istotę i sens cierpienia. „Jezus przywraca choremu godność, dostojeństwo cierpiącemu (…), ukazuje piękno posługi samarytańskiej”. Stwierdzenie to stało się niejako podstawą dalszej nauki ks. biskupa. Postrzegane przez pryzmat chrześcijaństwa cierpienie, utożsamione zostało z krzyżem Jezusa. W sytuacji krzyża zawsze są, a właściwie powinny być dwie strony: cierpiąca i współcierpiąca. Stąd należy przyjąć wyzwanie Jezusa, który „żąda naszej solidarności z każdym chorym i cierpiącym”. W ten sposób krzyż przyjmuje różne formy: choroby, czy na przykład trudnych warunków materialnych. Może to też być drugi człowiek, który swoim postępowaniem lub własnym cierpieniem niekiedy czyni nasze życie nieznośnym.

Jezus - Bóg, ale i człowiek cierpiący, uczy przyjmowania krzyża, który do nas przychodzi – przyjmowania każdego krzyża. Jednak ów krzyż podejmowany powinien być z godnością i „z motywu miłości do Boga i ludzi”. Istotą przyjęcia krzyża nie jest więc uczynienie z siebie męczennika na pokaz, który czeka na współczucie innych. Ksiądz Biskup wyraźnie stwierdzał, iż to przyjęcie krzyża ma właśnie wyglądać tak, jak zgoda Jezusa, który z własnej woli cierpiał za człowieka, by go zbawić. I choć ofiara Jezusa wydaje się być często tak odległa i nieosiągalna dla współczesnego człowieka to jednak możliwe jest zbliżenie się do tej owocnej formy cierpienia. Doskonały przykład dał przywołany przez ks. bp. Andrzeja Jan Paweł II, który „odmienił świat swoją modlitwą, swoim cierpieniem, a w końcu swoim umieraniem”. Człowiek ten „umierał na oczach świata” jak już zwykło się mówić o odejściu naszego papieża. Ma to dwojakie znaczenie. Nie krył własnego cierpienia, mimo, że stopniowo tracił władzę w nogach, potem w rękach, aż wreszcie utracił głos. Nie mówił, ale to właśnie wtedy Ojciec Święty tak wiele powiedział swoją obecnością – cierpienie nie przysłoniło powołania, które pełnił do ostatniej chwili życia. Był z bliskimi, którzy stanowili dla niego wielkie wsparcie. On sam jednak nie stawiał siebie w roli męczennika. Druga strona tegoż cierpienia to ludzie zgromadzeni wokół Jana Pawła II – ludzie w sali szpitalnej, w Watykanie, w Europie, na całym świecie. Ich obecność była niewątpliwie dowodem współcierpienia.

W kolejnych słowach swojej homilii ks. bp Andrzej niejako przestrzegał przed złym wyborem, przed obraniem „fałszywej drogi”. Człowiek często w obliczu krzyża ucieka na przykład w alkohol, czy też stara się zrzucić ów ciężar na barki drugiego człowieka. Nie jest to właściwa droga. Choć niekiedy wydaje się to być trudne i niemożliwe do wykonania, należy wziąć krzyż – „wziąć jako zadośćuczynienie za grzechy swoje i drugiego człowieka”. Nie trzeba tego jednak postrzegać w kategoriach kary – nie, to nie jest kara! Świadomy wybór krzyża nadaje sens cierpieniu, gdyż taka droga może otworzyć bramy nieba. Lęk jest czymś ludzkim i na pewno pojawi się, gdy człowiek podejmie krzyż cierpienia. Wiara jednak jest tym, co ratuje od porzucenia krzyża – wiara, że Bóg jest najbliżej tych, którzy owym krzyżem są przygniecieni. Cierpienie bowiem „to łaska, bo w takiej sytuacji człowiek niejednokrotnie nawraca się i odnajduje prawdziwą hierarchię wartości”. Otrzymujemy od Boga łaskę, ale tylko od nas zależy, czy ten dar przyjmiemy - czy weźmiemy krzyż.

Poruszająca homilia stała się swoistym tłem do udzielonego w dalszej części uroczystości Sakramentu Chorych. Sakrament ten nie jest tym, czym był kiedyś – to nie ostatnie namaszczenie udzielane umierającym. Dzisiaj Sakrament Chorych to pomoc od Boga dla wszystkich tych, którzy zmagają się z jakimkolwiek cierpieniem – czy to fizycznym, czy psychicznym. Nie jest to sakrament „uzdrowienia”, lecz siły, stąd mógł go przyjąć każdy chory na ciele i duszy, jak i ci współcierpiący, a więc opiekujący się chorymi.

Sobotnia uroczystość zgromadziła w kościele pw. św. Antoniego w Toruniu wiele ludzi. Byli chorzy, pracownicy Służby Zdrowia, osoby opiekujące się chorymi w domach prywatnych, wreszcie ci, którzy towarzyszą cierpiącym często w cichy i dyskretny sposób. Istotna również była obecność księży – kapelanów, którzy sprawując opiekę duchową, niosą Jezusa Eucharystycznego, przez co wspierają czasem słabnącą wiarę w sens cierpienia. Szeroko pojmowana opieka i współcierpienie staje się w dzisiejszych czasach dowodem zrozumienia i odpowiedzią na stwierdzenie kard. Stefana Wyszyńskiego – „jesteśmy odpowiedzialni za uczucia, które wzbudzamy w innych”. W tym momencie nie ma miejsca na tłumaczenie się zmęczeniem, rutyną lub być może hasłem, że to nie my mamy problem, lecz ta druga osoba. Jeśli zachodzi jakaś relacja pomiędzy ludźmi to po obydwu jej stronach stoi człowiek i każdy z nich ma prawo do zachowania własnej godności i wolności. Szczególnie istotne staje się to właśnie w przypadku osób cierpiących i ludzi im towarzyszących. Z jednej bowiem strony ten współcierpiący powinien ze zrozumieniem traktować trud niesienia krzyża przez drugiego człowieka i w miarę możliwości starać się wspomagać, lecz nie ograniczać, zniewalać, czy wyręczać. Osoba pomagająca nie powinna się stawiać na pozycji darczyńcy na pokaz, ale nieść pomoc szczerze i to taką pomoc, która rzeczywiście jest temu drugiemu człowiekowi potrzebna. Cierpiący natomiast swą godność i wolność zachowa wówczas, gdy niosąc krzyż nie stanie się zgorzkniały, nie wybierze drogi ucieczki np. w alkohol, czy też nie zrzuci krzyża na kogoś. Odpowiedzialność cierpiącego za uczucia, które budzi w ludziach winna się także przejawiać w otwartości na pomoc, która pragną mu ci właśnie bliscy nieść.

Na zakończenie obchodów Dnia Chorego ks. biskup Andrzej odprawił obrzęd błogosławieństwa chorych na sposób lourdzki. Podchodząc do wiernych z monstrancją i ukrytym tam Jezusem, ks. bp Andrzej w symboliczny sposób dał wyraz wzajemnej obecności: Boga wśród niosących krzyż oraz tych cierpiących i współcierpiących przy Stwórcy, od którego pochodzi moc i siła dźwigania krzyża.

Przywołany przez bp. Andrzeja Ojciec Święty stał się niewątpliwie człowiekiem, który poprzez swoje cierpienie ułatwia wiarę w możność godnego i owocnego niesienia krzyża. W jednej ze swych homilii, Jan Paweł II wypowiedział kilka zdań, które mogą być kwintesencją po chrześcijańsku pojmowanego cierpienia. Oddają one również istotę obchodów Światowego Dnia Chorego: „Pozostaje jeden wymiar, jedna rzeczywistość, w której cierpienie człowieka doznaje zasadniczej odmiany. Tym wymiarem, tą rzeczywistością jest Krzyż Chrystusa. Każdy krzyż, który dźwiga człowiek, nabiera niepojętej po ludzku godności. Staje się znakiem zbawienia dla tego, kto go dźwiga, a także dla innych. Proszę dla was o łaskę światła, o łaskę mocy ducha w cierpieniu, abyście nie upadli w sercu, abyście sami widzieli sens cierpienia, a także drugich swą modlitwą, swą ofiarą dźwigali”.

Joanna Kruczyńska

Zobacz także:

Fotogaleria z Uroczystości

Wróć do wydarzeń archiwalnych

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Strona gromadzi informacje zawarte w logach systemowych (data i czas połączenia, adres IP oraz inne). Dane te wykorzystywane są w celach technicznych, statystycznych oraz marketingowych. Cookies to niewielkie pliki tekstowe, które serwer WWW zapisuje po stronie użytkownika. Używamy cookies do zapamiętywania informacji o użytkowniku, tworzenia spersonalizowanych treści oraz obsługi logowania. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika.