Historia rzeźby świętego Józefa w kaplicy św. Matki Teresy z Kalkuty w Domu Pomocy Społecznej

Fotografie – Krystyna Bilska

„Historia rzeźby świętego Józefa w kaplicy św. Matki Teresy z Kalkuty w Domu Pomocy Społecznej”

 

Historia tej rzeźby zaczęła się od cichego pragnienia serc — pragnienia, aby w kaplicy Domu Pomocy Społecznej pojawił się znak szczególnej obecności i opieki. Miejsce to, poświęcone świętej Matce Teresie z Kalkuty, od początku miało być przestrzenią modlitwy, nadziei i pokoju dla tych, którzy przeżywają jesień swojego życia. Gdy kaplica została oddana do użytku, proboszcz parafii św. Antoniego w Toruniu, ksiądz Wojciech Miszewski, planował umieszczenie w niej obrazu świętego Józefa — cichego Opiekuna Świętej Rodziny. Był to pomysł prosty, a zarazem pełen duchowej symboliki. Święty Józef od wieków pozostaje dla wiernych wzorem pokory, wierności i zawierzenia Bogu. W roku 2025 pojawiła się jednak myśl, która z czasem nadała temu zamysłowi jeszcze głębszy sens. Jej pomysłodawcą był wikariusz parafii św. Antoniego, ksiądz Bartłomiej Surdykowski. Zaproponował on, aby w kaplicy nie znalazł się obraz, lecz rzeźba świętego Józefa — patrona dobrej śmierci. W miejscu, gdzie wielu mieszkańców przygotowuje się spokojnie na spotkanie z Bogiem, obecność takiego patrona nabierała szczególnej wymowy. Pomysł został przyjęty z życzliwością przez proboszcza. Rozpoczęły się przygotowania, ale szybko okazało się, że to dzieło będzie wymagało wspólnego zaangażowania wielu serc. I właśnie wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Mieszkańcy Domu Pomocy Społecznej, choć sami często żyją bardzo skromnie, zapragnęli włączyć się w powstanie rzeźby. Z własnych, nieraz niewielkich środków dokładali swoją cegiełkę do tego dzieła. Do inicjatywy dołączyli także parafianie z parafii św. Antoniego w Toruniu. Ich ofiarność i życzliwość sprawiły, że projekt mógł stać się rzeczywistością. W ten sposób rzeźba świętego Józefa powstawała nie tylko z drewna, ale także z ludzkiej dobroci, modlitwy i solidarności. Figura została zamówiona u artysty Stanisława Burkot we wsi Górki Wielkie na Śląsku Cieszyńskim. Tam, w pracowni pachnącej drewnem i żywicą, rozpoczęła się długa, cierpliwa praca. Każdy element rzeźby powstawał ręcznie — od pierwszego uderzenia dłuta po ostatnie pociągnięcie pędzla. Drewno zostało starannie opracowane, następnie pomalowane i ozdobione subtelnymi złoceniami. Z czasem z surowego materiału wyłoniła się postać świętego Józefa — spokojna, pełna godności, z twarzą, która zdaje się mówić o czułej opiece i milczącej modlitwie. Po wielu miesiącach pracy nadszedł dzień pierwszego spotkania z gotowym dziełem. 5 marca 2026 roku rzeźba została zaprezentowana i odebrana przez delegację z parafii św. Antoniego w Toruniu. W jej skład weszli ksiądz Wojciech Miszewski, ksiądz Bartłomiej Surdykowski oraz Małgorzata i Michał Kuklewscy. Był to moment wzruszenia — chwila, w której można było zobaczyć owoc wspólnego wysiłku i wiary wielu ludzi. Kilka dni później, 15 marca 2026 roku, rzeźba została uroczyście wniesiona do kaplicy świętej Matki Teresy z Kalkuty w Domu Pomocy Społecznej. Podczas Mszy Świętej przewodniczył ksiądz Wojciech Miszewski, który także dokonał poświęcenia figury. W czasie homilii przypomniano niezwykłą rolę świętego Józefa w historii zbawienia — człowieka sprawiedliwego, wiernego i posłusznego Bogu. Człowieka, który nie szukał chwały ani rozgłosu, lecz w ciszy wypełniał powierzoną mu misję opieki nad Jezusem i Maryją. Podkreślono również jego szczególny tytuł — patrona dobrej śmierci, który według tradycji odchodził z tego świata w obecności Jezusa i Maryi. Szczególnym momentem liturgii była wspólna modlitwa słowami papieża Leona XIII — modlitwa do świętego Józefa, opiekuna Kościoła i orędownika przed Bogiem. W ciszy kaplicy słowa tej modlitwy nabierały wyjątkowej głębi, bo wypowiadali je ludzie, którzy szczególnie potrzebują nadziei, pokoju i duchowej opieki. Od tamtego dnia rzeźba świętego Józefa stoi w kaplicy jako cichy strażnik modlitwy. Jego spokojne spojrzenie towarzyszy mieszkańcom w chwilach radości, w chwilach trudnych, a także w momentach, gdy serce szuka ukojenia. I może właśnie dlatego ta rzeźba jest czymś więcej niż dziełem sztuki. Powstała bowiem z drewna, z pracy ludzkich rąk, ale przede wszystkim z serc — z ofiarności mieszkańców Domu Pomocy Społecznej i parafian św. Antoniego w Toruniu, którzy wspólnie stworzyli znak nadziei. Znak, że nawet w ciszy codzienności rodzą się rzeczy piękne. I że święty Józef — cichy opiekun — naprawdę potrafi jednoczyć ludzi wokół dobra.

Tekst – Jacek Bilski