Fotografie –Krystyna Bilska
W cieniu krzyży – modlitwa, pamięć i nadzieja
Niedzielne południe przed kaplicą św. Barbary. W powietrzu unosi się chłód wczesnej wiosny, a w dłoniach wiernych kolorowe palmy – znak radości, który dziś niesie w sobie także ciszę i zadumę. Nie jesteśmy zamknięci w murach świątyni. Stoimy pod otwartym niebem, jakby bliżej wydarzeń, które za chwilę rozważymy. Msza Święta rozpoczyna się spokojnie. Przewodniczy jej ksiądz proboszcz Wojciech Miszewski, a przy ołtarzu posługuje diakon Waldemar Rozynkowski. Słowa liturgii płyną między drzewami, jakby wpisując się w przestrzeń, która pamięta więcej, niż jesteśmy w stanie wypowiedzieć. Ewangelia prowadzi nas wprost do serca Męki. Jezus stoi przed sądem – milczący, spokojny, niezrozumiany. Nie odpowiada na oskarżenia. Nie broni się. Przyjmuje wszystko. Wśród zgromadzonych zapada cisza, która nie jest tylko skupieniem – jest poruszeniem serca. Słyszymy o cierniach, o szyderstwach, o drodze na Golgotę. O krzyżu, który nie był wyborem łatwym, ale był wyborem miłości. W tej chwili każdy jakby zatrzymuje się przy własnym krzyżu – tym, który niesie na co dzień, często w milczeniu. Gdy rozbrzmiewają słowa: „Boże mój, czemuś mnie opuścił”, niebo nad nami zdaje się jeszcze bardziej milczące. To już nie tylko opowieść. To doświadczenie, które dotyka każdego z nas. Po zakończeniu Eucharystii nikt nie rozchodzi się od razu. To naturalne przedłużenie tego, co się rozpoczęło. Wyruszamy razem – w stronę lasu. Rozpoczyna się Droga Krzyżowa. Prowadzi nas śladami krzyży ustawionych dla uczczenia męczeństwa mieszkańców Torunia zamordowanych przez Niemców na początku II wojny światowej. Każdy krok jest jak wejście głębiej – nie tylko w historię, ale i w tajemnicę cierpienia. Między drzewami stoją krzyże. Proste. Milczące. A jednak mówią więcej niż słowa. Towarzyszą nam rozważania o tych, którzy przeszli przez więzienia i obozy koncentracyjne. Wśród nich kapłani: ksiądz Leon Dzienisz – pierwszy proboszcz parafii św. Antoniego w Toruniu – oraz ksiądz Roman Gdaniec-proboszcz parafii Czarnowo, ksiądz Stanisław Główczewski – proboszcz parafii Kaszczorek, ksiądz Czesław Lison – proboszcz parafii Grabie, ksiądz Jan Mencel – wikariusz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Toruniu, ksiądz Jan Pronobis – proboszcz parafii Grębocin, ksiądz Ernest Wohlfeil – wikariusz parafii Grzywna. Ich życie zakończyło się tragicznie, ale ich wiara nie została złamana. Szczególnie mocno wybrzmiewa dziś ich tęsknota za Eucharystią. Za obecnością Chrystusa, której tak bardzo pragnęli, często pozbawieni wszystkiego. My – stojący tu, wolni – uświadamiamy sobie, jak wielki dar mamy na wyciągnięcie ręki. Las pozostaje cichy. Słychać tylko kroki, modlitwę, czasem szelest liści. Niektórzy idą ze spuszczoną głową, inni zatrzymują się na chwilę przy krzyżach. W tej drodze nie ma pośpiechu. Jest obecność. Krzyż Chrystusa splata się z krzyżem tych, którzy tu oddali życie. A także z naszymi krzyżami – tymi znanymi tylko Bogu. Wracamy inni. Może bardziej zamyśleni. Może bardziej wdzięczni. Może bliżej Boga. Niedziela Palmowa nie kończy się na palmach. Prowadzi nas dalej – ku krzyżowi, który nie jest końcem, lecz początkiem życia.
Tekst – Jacek Bilski