Wieczór, w którym miłość klęka… – liturgia Wielkiego Czwartku

Fotografie Krystyna Bilska

Wieczór, w którym miłość klęka… – liturgia Wielkiego Czwartku”

(Toruń, 2 kwietnia 2026 roku)

Wchodzisz do świątyni i od razu czujesz, że ten wieczór jest inny. Cisza nie jest zwykła – jest głęboka, jakby niosła w sobie tajemnicę. Światło świec drży delikatnie, a w powietrzu unosi się coś więcej niż zapach kadzidła… jakby obecność. W Parafia św. Antoniego w Toruniu rozpoczął się Wielki Czwartek – początek najświętszych dni w roku. Dzień, w którym czas przestaje być tylko czasem, a staje się wspomnieniem, które dzieje się tu i teraz. Liturgia Wieczerzy Pańskiej, której przewodniczył proboszcz ks. Wojciech Miszewski, prowadziła krok po kroku do Wieczernika. Po uroczystej procesji ks. Bartłomiej Surdykowski odczytał dekret biskupa Arkadiusz Okroja, na mocy którego uroczyście został otwarty Kongres Eucharystyczny w Diecezji Toruńskiej. Dokument wpisuje to wydarzenie w szeroki plan Roku Eucharystii. Jego cel jest prosty i zarazem wymagający: pogłębić wiarę w realną obecność Chrystusa. Wybrzmiał także motyw przewodni: „Uczeń Eucharystii – misjonarzem”. Słowa te nie są tylko hasłem – są wezwaniem. Do życia, które staje się świadectwem, nawet w świecie pełnym niepokoju. Wskazano patronów: św. Carlo Acutis – młodego człowieka zakochanego w Eucharystii, oraz ks. Paweł Prabucki – kapłana wiernego aż po doświadczenie obozów koncentracyjnych. Chwilę później przed ołtarzem pojawia się młodzież. W dłoniach niosą relikwie św. Carla Acitisa. To znak – że świętość nie jest historią sprzed wieków. Ona dzieje się teraz. W homilii ks. proboszcz przypominiał: Eucharystia nie oddala od życia. Ona je porządkuje. Nadaje sens. Uczy widzieć więcej. W postaci młodego błogosławionego każdy może zobaczyć, że świętość nie polega na ucieczce od świata, lecz na przeżywaniu go głębiej. A potem trudna historia ks. Prabuckiego, więźnia obozów w Stutthofie, Sachsenhausen i Dachau. Kapłana, który w świecie odartym z godności przypominał o Bogu….

Liturgia prowadzi dalej. Słowo Boże przestaje być opowieścią. Staje się wydarzeniem. Pascha nie jest historią – jest teraźniejszością Boga wśród ludzi. I nagle padają słowa, które ważą więcej niż cały świat: „To jest Ciało moje…To jest kielich Krwi mojej…”W tej chwili człowiek milknie. Bo cóż może powiedzieć wobec tajemnicy, w której Bóg oddaje się człowiekowi aż do końca? Tu nie ma miejsca na obojętność. Tu rodzi się wiara – albo jej brak. Myśl biegnie ku kapłaństwu. Widzę tych, którzy stoją przy ołtarzu: ks. Wojciecha Miszewskiego, ks. Bartłomieja Surdykowskiego ks. Mariusza Wojnowskiego, ks. Radosława Figurskiego, ks Bronisława Dawickiego, ks. dr Antoniego Balcerzaka ,oraz dk. Waldemara Rozynkowskiego. Ludzie zwyczajni. A jednak ich dłonie dotykają tego, co święte. Przez ich posługę Chrystus pozostaje pośród swojego ludu. I serce mówi jedno słowo: dziękuję. Najgłębszym kazaniem tego wieczoru nie są jednak słowa. Jest nim gest. Kapłan klęka. Pochyla się nad człowiekiem. Obmywa jego nogi. I wtedy rozumiem: miłość nie polega na wielkich deklaracjach. Miłość polega na tym, że człowiek potrafi się uniżyć. Że potrafi służyć. Że potrafi być dla drugiego. Procesja do miejsca adoracji prowadzi w ciszę jeszcze głębszą. Chrystus zostaje przeniesiony – jakby w noc Ogrodu Oliwnego. Człowiek czuje, że zaczyna się czuwanie. Że teraz trzeba być. Nie mówić. Być. A potem przychodzi ogołocenie ołtarza. Znika wszystko. Pozostaje pustka. I w tej pustce objawia się samotność Boga, który został opuszczony przez człowieka. To jest godzina prawdy. Godzina, w której każdy musi zapytać siebie: gdzie jestem? Czy jestem przy Nim, czy uciekam? Ten wieczór nie kończy się wraz z liturgią. On zostaje w sercu. Jak ziarno, które domaga się odpowiedzi. Bo Wielki Czwartek jest nie tylko wspomnieniem. Jest wezwaniem. Do wdzięczności – za dar kapłaństwa. Do obecności – przy Tym, który czeka. Do miłości – która potrafi klęknąć. I myślę, że właśnie w tym klęknięciu objawia się największa godność człowieka. Bo człowiek jest wielki nie wtedy, gdy stoi wysoko, lecz wtedy, gdy potrafi się pochylić.

Tak uczy nas Chrystus.

Tak przypomina nam ten święty wieczór.

……W dniu Wielkiego Czwartku, gdy wspominamy ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa, pragniemy z głębi serca podziękować za Waszą obecność, służbę i oddanie. Drodzy Księża, niech Chrystus – Najwyższy Kapłan – umacnia Was każdego dnia, obdarza pokojem serca i odnawia w Was radość powołania. Dziękujemy za sprawowane sakramenty, za głoszone słowo, za cichą obecność przy człowieku w chwilach radości i cierpienia. Niech Wasze dłonie, które błogosławią, konsekrują i podnoszą na duchu, zawsze będą pełne Bożej mocy i miłości. Niech nigdy nie zabraknie Wam siły, nadziei i ludzkiej życzliwości. Otaczamy Was modlitwą, prosząc, abyście każdego dnia doświadczali, jak bardzo jesteście potrzebni i jak wielkim darem jesteście dla wspólnoty Kościoła. Z wdzięcznością i pamięcią w modlitwie – życzymy obfitości łask Bożych, Światła Ducha Świętego oraz nieustannej bliskości Chrystusa. Szczęść Boże! PARAFIANIE

Tekst Jacek Bilski